Stanisław KoziejSzanowni Państwo!

Rozpoczęta w XX wieku rewolucja informacyjna, która z każdym rokiem nabiera coraz większego tempa, umożliwia i jednocześnie wymusza coraz szersze zastępowanie człowieka przez wysoce zinformatyzowane systemy bezzałogowe.

Obecnie nikt nie ma wątpliwości, że coraz powszechniej użytkowane systemy bezzałogowe oraz różnego przeznaczenia roboty stają się urządzeniami, bez których nie można wyobrazić sobie przyszłości. Platformy zwane popularnie bezzałogowcami należą do najbardziej perspektywicznych systemów bezpieczeństwa, w tym systemów obronnych i ochronnych. Stają się także coraz częściej używanymi rozwiązaniami w wielu innych sferach życia publicznego i prywatnego.

Bez robotyzacji grozi nam zacofanie technologiczne. Bez bezzałogowców nie ma już przyszłości. Ich posiadanie to po prostu konieczność. Konieczność dla Polski.

Dlaczego te systemy tak bardzo absorbują nasze zainteresowanie? Bezzałogowce (powietrzne, lądowe i morskie) oferują skuteczność w tym, co robią. Są wydajne. Są ekonomiczne. Znajdują coraz szersze zastosowanie. Jak to często bywa z najnowszymi technologiami, najpierw pojawiają się w wojsku, następnie w służbach porządku publicznego (np. straży granicznej, policji, straży pożarnej i innych), wreszcie przeznaczone zostają dla całego spektrum podmiotów gospodarki narodowej, życia publicznego, komercyjnego, a także prywatnego. Odpowiednio zaprojektowane systemy bezzałogowe mogą m.in. monitorować masowe imprezy sportowe i zgromadzenia. Powinny służyć do badania skażenia atmosfery, stanu upraw, infrastruktury krytycznej (np. rurociągów lub linii energetycznych). W przypadku klęsk żywiołowych mogą pomagać w koordynacji akcji ratunkowych, a po nich dokumentować szkody. Znakomicie sprawdzają się jako przekaźniki telekomunikacyjne.

Wszystko to wskazuje, jak wielki potencjał tkwi w bezzałogowcach. A ponieważ są to wysoce zinformatyzowane systemy, to w ich wykorzystywaniu, zwłaszcza dla celów bezpieczeństwa, kluczową sprawą jest własne, narodowe panowanie kryptograficzne nad nimi. Warunkiem tego jest własna, narodowa produkcja. 

Wiemy doskonale, co znaczy informatyczne panowanie nad nowoczesnym sprzętem. Bez własnych kodów źródłowych nie możemy być pewni posiadanego uzbrojenia. Przykłady są nam doskonale znane. To dziś dotyczy niemal każdego sprzętu technicznego.

Zakupy zagraniczne w takiej kategorii obarczone są zbyt dużym ryzykiem, aby na nich opierać wyposażanie polskich sił i struktur bezpieczeństwa narodowego, w tym sił zbrojnych. Polska posiada odpowiedni potencjał naukowo-badawczy i produkcyjny, aby w perspektywie kilku czy kilkunastu lat projektować, produkować i na szeroką skalę użytkować wszelkie potrzebne nam bezzałogowce.

Podsumowując, słuszna wydaje się teza: to musi być jeden z podstawowych priorytetów modernizacyjnych w sferze bezpieczeństwa Polski.

Analizując powyższe przesłanki, Prezydent RP nakazał przygotować koncepcję ustanowienia Narodowego Programu Systemów Bezzałogowych. Aby uruchomić i sprawnie wdrożyć w życie tę inicjatywę, konieczne jest wspólne, skoordynowane zainteresowanie i działanie trzech typów podmiotów: użytkowników określających potrzeby, środowiska naukowego dla projektowania narodowych rozwiązań, jak również potencjału produkcyjnego realizującego potrzebne projekty.

Należy zatem zespolić wysiłki tych środowisk. Wyłącznie wspólnie można w sposób optymalny podjąć realizację tego ważnego i złożonego wyzwania. Uważam, że tylko tak uzyska się jakże pożądany efekt synergii.

Fundacja Instytut Mikromakro – we współpracy z kierowanym przeze mnie Biurem Bezpieczeństwa Narodowego – zorganizowała w tym roku po raz pierwszy projekt pod nazwą: Parada Robotów – Droniada 2014. Przedsięwzięcie to, kierowane głównie do studenckich kół naukowych oraz instytutów naukowo-badawczych, stawia sobie za cel wspieranie działań i pomysłów niekomercyjnych w zakresie rozwiązań technicznych wpisujących się w tematykę robotów i systemów bezzałogowych. Dostrzegając ogromny potencjał tkwiący w młodych konstruktorach i programistach stawiających często swe pierwsze kroki na tym polu, nagrodziliśmy najciekawsze, naszym zdaniem, projekty.

Zamierzam kontynuować tę inicjatywę oraz prowadzić konsultacje z największymi profesjonalnymi podmiotami w tej dziedzinie w Polsce, szukając tym samym możliwości wspierania młodych, najzdolniejszych, przyszłych inżynierów. Stanowić oni będą kadrę naukowców i projektantów systemów dla wysoce zinformatyzowanych robotów oraz platform bezzałogowych. Ufam, że wszelkie tego typu inicjatywy będą także służyć wyhamowaniu emigracji środowisk inżynierskich z Polski. Mogą spowodować, że w procesie budowy i modernizacji naszego systemu bezpieczeństwa narodowego uczestniczyć będą polscy naukowcy, konstruktorzy, projektanci i producenci.

I to, w mojej ocenie, jest cel, do którego jako Polacy powinniśmy dążyć. Jest to nasz narodowy obowiązek.

Stanisław Koziej,
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego

—-

List prof. Stanisława Kozieja opublikowaliśmy w raporcie “Roboty w przestrzeni publicznej. In statu nascendi”. Polecamy!

button_raport2014