Dzięki wpisom na Facebook’u, Twitterze czy w innych serwisach społecznościowych można się zorientować w nastrojach panujących w tłumie oraz określić prawdopodobne sposoby zachowania się ludzi w warunkach zagrożenia. Narzędzia analityczne umożliwiają automatyczne przetwarzanie informacji.

Media społecznościowe stają się coraz popularniejszym sposobem komunikowania się ludzi w różnych sytuacjach życiowych. Ich rosnąca popularność może być przydatna w warunkach kryzysowych, gdy zawiodą inne sposoby przekazywania informacji. To jeden z wniosków z konferencji „Pięć żywiołów. Analiza informacji w bezpieczeństwie imprez masowych”. Tak było m.in. w 2006 roku podczas huraganu Katrina. Gdy trudno się było dodzwonić na przeciążone telefony alarmowe, mieszkańcy Luizjany wzywali pomocy poprzez wpisy na Facebook’owym profilu centrum ratunkowego. Po tegorocznych zamachach w Brukseli belgijskie centrum zarządzania kryzysowego korzystało z Twittera jako oficjalnego kanału przekazywania informacji.

Monitorowanie aktywności użytkowników mediów społecznościowych może też dostarczyć służbom reagowania kryzysowego cennych informacji o możliwych scenariuszach rozwoju wydarzeń. Analiza danych zawartych we wpisach pojawiających się na Facebook’u, Twitterze czy w innych serwisach społecznościowych pozwala zorientować się w nastrojach panujących w tłumie oraz określić prawdopodobne sposoby zachowania się ludzi w warunkach zagrożenia. Dzięki narzędziom umożliwiającym automatyczne przetwarzanie informacji można mieć na bieżąco wgląd w rysujące się tendencje reakcji grupowych i typować potencjalne kierunki rozwoju sytuacji.

Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo publiczne i reagowanie kryzysowe powinny też być jednak świadome zagrożeń, które niesie z sobą masowe korzystanie z mediów społecznościowych. W erze social media jednostka może mieć ogromny wpływ na zachowania i reakcje innych ludzi w skali globalnej. Mechanizmy sieciowe dają bowiem możliwość szybkiego i szerokiego rozpowszechniania wprowadzanych treści. Eksperci ostrzegają, że może to skutkować działaniami niepożądanymi z perspektywy zapewnienia bezpieczeństwa w dużych zgromadzeniach czy na imprezach masowych. Odpowiednio przygotowane i umiejętnie serwowane wpisy mogą wywołać masowe, emocjonalne reakcje u ludzi zebranych w jednym miejsce, co w konsekwencji może doprowadzić nawet do chaosu i paniki.

Dlatego tak ważne jest, aby nie pozostawiać negatywnych wpisów i opinii bez żadnej reakcji. Organizatorzy imprez masowych i odpowiedzialne za ich bezpieczeństwo służby powinny natychmiast dementować pojawiające się w sieci nieprawdziwe informacje oraz ustosunkowywać się do wszelkich negatywnych ocen i opinii. Zdaniem ekspertów, pozostawienie takich treści bez żadnej odpowiedzi czy próby wyjaśnienia powoduje nakręcanie spirali emocji, które mogą skłonić ludzi do histerycznych, panicznych reakcji. Autorom akcji dezinformacyjnych łatwiej jest wtedy manipulować ludźmi o osiągnąć swoje zamierzone cele. Im wcześniej organizatorzy imprez masowych zaczną obserwować to, co się dzieje w serwisach społecznościowych, tym większe szanse mają na opanowane sytuacji. Pierwsze oznaki potencjalnych zagrożeń można już bowiem zaobserwować w sieci na wiele dni przed planowanym wydarzeniem. Połączenie danych z mediów społecznościowych z informacjami z innych źródeł z pewnością zwiększy skuteczność przewidywania i poprawi jakość tworzonych modeli zachowań.

Systemy fuzji i analizy informacji nie zastąpią jednak w pełni ćwiczeń i treningów z wykorzystaniem nowych środków komunikacji. I takiemu właśnie ćwiczeniu mechanizmów obrony przed atakami z mediów społecznościowych poświęcona była gra strategiczna Lajkonik. Jej celem było uświadomienie przedstawicielom służb porządku publicznego, organizatorów imprez masowych i instytucji publicznych rodzaju zagrożeń, które mogą pochodzić z serwisów społecznościowych oraz próba wypracowania sposobów obrony przed nimi.