Wbrew pozorom skuteczne przeprowadzenie misji z użyciem dronów, czyli formalnie bezzałogowych statków powietrznych, wymaga całkiem sporego i zgranego zespołu, w którym każdy wie, co ma robić.

„Na Droniadzie 2016 zaskoczyło mnie słabe ukierunkowanie poszczególnych zespołów na organizację misji, czyli jak efektywnie wykonać zadanie” –zauważa Artur Łaszcz, dyrektor techniczny firmy Kapsch, partnera merytorycznego Parady Robotów – Droniady. W jego opinii ekipy przykładały zbyt dużo wagę do aspektów technologicznych swoich maszyn zamiast na cel, w tym przypadku – odnalezienie zaginionych ludzi. Gorzej, że wielu uczestników nie umiało się oderwać od lotniczo-modelarskiego podejścia do dronów: lot ponad wszystko, podczas gdy bezzałogowca należy traktować tylko i wyłącznie jako narzędzie do pozyskiwania informacji, początek/końcówkę systemu teleinformatycznego.

W konsekwencji widać było, że drużyny nawet mające całkiem dobry koncept prowadzenia akcji poszukiwawczych – mówiąc kolokwialnie – potykały się o własne nogi. Nie było wyraźnego podziału kompetencji. Na tym tle zdecydowanie wyróżniał się zespół Koła Naukowego Awioniki Melavio z Politechniki Warszawskiej. Analizą pozyskanych informacji zajmowały się dwie osoby wspierane zdalnie przez dodatkowego analityka, procedurami startowymi – kolejne dwie, zaś obsługą anten i pozostałego sprzętu – pozostałe dwie. Niestety, w poszukiwaniach zabrakło im szczęścia – znaleźli niewłaściwą osobą: jako skoczka zidentyfikowali Jaśka.. Zdecydowanie lepiej wypadł zespół AERO ILK AGH, w którym widać było optymalny podział zadań, chociaż w mniejszej grupie (II miejsce na Droniadzie).

„Zadziwiające, że w zespołach bolidowych, które obserwowaliśmy nazajutrz na Stadionie Wisły, wywodzących się z tych samych uczelni, ba! nawet tych samych wydziałów, co droniarze, wszystkie funkcje były precyzyjnie rozdzielone. Szef zespołu nie był kierowcą ani mechanikiem. Kto inny zajmował się oponami, a ktoś inny silnikiem i komputerem pokładowym. Były też osoby odpowiedzialne za PR i marketing. Razem tworzyły team rodem z podręczników prowadzenia projektów biznesowych” – opowiada Artur Łaszcz. Niewątpliwie taki podział zadań wynika z zasad Międzynarodowych Zawodów Formula Student/FSAE, w których jest nawet specjalna konkurencja „Prezentacja biznesowa zespołu: podział zadań i działalność promocyjno-marketingowa”.

Dowódca misji

„W ocenie ekspertów Komisji Europejskiej tworzących podstawy wykorzystania dronów, zwanych również RPAS  Remotely Piloted Aircraft Systems, w zarządzaniu kryzysowym, zespół operacyjny winien się składać z operatora RPAS, operatora sensorów / głowic optoelektronicznych, technika serwisu i utrzymania systemu, wreszcie analityka danych i dowódcy zespołu” – tłumaczy Karol Juszczyk z Centrum Dronów − Centrum Szkolenia Systemów Bezzałogowych w Centrum Naukowo-Badawczym Ochrony Przeciwpożarowej im. Józefa Tuliszkowskiego − Państwowym Instytucie Badawczym w Józefowie.

Taki podział zadań nie wyklucza, że dowódca zespołu w razie potrzeby może przejąć stery i pilotować maszynę, zaś analityk obsłużyć sensory. Ale ma to być ich kompetencja uzupełniająca, nie zaś wiodąca.
Notabene w Wojsku Polskim obsługa Orbitera jako bezzałogowego środka rozpoznania liczy 4 żołnierzy:
1) Dowódca obsługi /analityk  kierowanie misją
2) Operator / analityk  pilotowanie samolotu
3) Technik / operator  przygotowanie samolotu do startu
4) Technik / kierowca  składanie spadochronu

„Kierując się tymi doświadczeniami organizujemy czterotygodniowe szkolenia >>Drony w geoinformacji, zarządzaniu kryzysowym i ochronie ludności<<, które kończy się uzyskaniem certyfikatu potwierdzającego nabycie wiedzy i praktycznych umiejętności w zakresie dowodzenia/kierowania zespołami operacyjnymi BSL – analizami GIS, prowadzeniem misji geoinformacyjnych, poszukiwawczo-ratowniczych oraz obserwacyjnych. Ukończenie szkolenia pozwala na przystąpienie do państwowego egzaminu potwierdzającego kwalifikacje UAVO VLOS/BVLOS” – wyjaśnia Karol Juszczyk. Słowem, jest to kurs na dowódcę zespołu dronowego, który ma zająć się właśnie organizacją misji i jej skutecznym przeprowadzeniem. To także osoba pozostająca w bezpośrednim kontakcie z dowódcą akcji w sztabie antykryzysowym, wspierająca go w pozyskiwaniu i analizie informacji.

Beacony – drony – zespół

Te wszystkie uwagi i obserwacje ukierunkowują przygotowania do Parady Robotów – Droniady 2017 w Aeroklubie Krakowskim 16-17 czerwca.

Oto jakie zadanie postawimy przed zespołami dronowymi:

Stwórz system inteligentny: dron + odbiornik bikon + mapa cyfrowa, który potrafi w locie autonomicznym i ew. półautonomicznym wspomóc prowadzenie ewakuacji medycznej na terenie objętym zdarzeniem masowym np. po trzęsieniu ziemi vel skażeniu chemicznym.

Ratownicy medyczni zgodnie z metodą triage oznaczyli 10 ofiar zdarzenia, przy czym do oznakowania wykorzystali bikony. Te urządzenia nadają dookólny sygnał radiowy w technologii Bluetooth 4.0 (w czerwcu 2017 w wersji 5.0) o promieniu 50 metrów.

Po zakończeniu misji zmienia się losowo status poszkodowanych. Kolejna ekipa zaczyna poszukiwania od nowa – nie wie, który bikon nadaje np. status czerwony, oznaczający natychmiastową ewakuację i transport do na blok operacyjny!

Musisz zatem przygotować misję, w której za pomocą drona i systemów teleinformatycznych

  1. jak najszybciej odnaleźć poszkodowanych – czytaj bikony
  2. jak najdokładniej podać ich współrzędne geograficzne na mapie, która trafi na stanowisko dowodzenia
  3. samemu wcielić się w ratowników medycznych i dokonać ewakuacji losowo wybranej ofiary, spośród tych, które odnalazłeś. Na całość akcji masz 30 minut.

Wygrasz, jeśli misję przeprowadzisz skutecznie – znajdziesz wszystkich poszkodowanych w promieniu 900 metrów od miejsca startu, naniesiesz pozyskane informacje o ich położeniu na mapę, którą prześlesz na stanowisko dowodzenia, wreszcie dokonasz sam (ktoś z Twojego zespołu) ewakuacji jednej z ofiar.

Kluczem do sukcesu jest gra drużynowa i odpowiedni podział zadań. Powodzenia!

Zespół AERO ILK AGH w akcji
Zespół AERO ILK AGH w akcji